DSCN9671Z grupą pielgrzymów z Niemiec, którzy na nocleg zatrzymali się w szkole w Zielonkach, 25 lipca spotkał się świadek historii – pan Michał Skrobacz, rocznik 1929, którego rodzina podczas wojny ukrywała przed Niemcami jego żydowskiego rówieśnika – wówczas nastolatka. O najtrudniejszych czasach i cudownym odnalezieniu po latach opowiadał podczas spotkania, odpowiadając niemieckiej młodzieży na pytania.

Jeszcze przed wojną rodzina pana Michała prowadziła pod Łańcutem sklep, który zaopatrywała u żydowskich hurtowników – Doerflów. Obie rodziny się przyjaźniły. Gdy rówieśnik pana Michała Abraham Segalem stracił całą rodzinę, w tym dziadków w obozie w Bełżcu, Skrobaczowie ukrywali go na strychu przez wiosnę i lato 1943 roku.
Za pomoc żydowskiemu chłopcu, okazana z narażeniem życia, rodziców pana Michała odznaczono pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski nadanym przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Jako najstarszy żyjący członek rodziny pan Michał odebrał odznaczenie podczas uroczystości otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.
Ojciec pana Michała szukał Romka Kaliszewskiego, bo takie imię nosił ocalony w fałszywych dokumentach, bezskutecznie, m.in. przez szwajcarski czerwony krzyż. Pomógł dopiero Mateusz Szpytma, pracownik IPN, inicjator budowy muzeum w Markowej, od niedawna wiceprezes IPN, umożliwiając pierwszy telefoniczny kontakt między dawnymi przyjaciółmi. – Zabrałem się z delegacją Instytutu Pamięci Narodowej do Izraela i po 61 latach spotkałem się z Romkiem, a potem on przyjechał do Polski z żoną i trójką dzieci – wspomina Michał Skrobacz. Romek wcześniej szukał ojca pana Michała, ale też pod błędnym nazwiskiem.
Goście z Niemiec pytali, czy pomaganie Żydom w Polsce to były przypadki odosobnione, wtedy pan Michał odpowiedział, że w jego regionie uratowano setki osób pochodzenia żydowskiego, a jednocześnie setki zapłaciło za to życiem. Polska była bowiem jedynym krajem, gdzie za najdrobniejszą pomoc Żydom okupanci karali śmiercią i to całe rodziny. Młodzi Niemcy pytali też o stosunek Polaków do Żydów. Zdaniem pana Michała był dystans pomieszany z zazdrością, bo Żydzi byli elitą – mieli handel, byli lekarzami, adwokatami. Przyjaźń między Michałem i Abrahamem-Romkiem zaprzecza jednak antysemityzmowi. Pytano też o to, jaki stosunek dziś pan Michał ma do Niemców – długo był niechętny, ale już pracując w Libii na budowie zaprzyjaźnił się z elektrykiem z Niemiec. Teraz spotyka się z Niemcami i Polakami i opowiada o tym, co przeżył, czego był świadkiem.
Historia Abrahama-Romka skończyła się dobrze -  doczekał się aż 18 wnuków. – To, że znalazł drogę do Polski to bardzo piękna historia – mówili niemieccy pielgrzymi, którzy reprezentowali miasta rozrzucone po całych Niemczech. Ważne, że pierwsze godziny swojego pobytu w Zielonkach postanowili przeznaczyć na zetknięcie z bolesną historią, o której nie wolno zapominać.
IO

Więcej zdjęć: tutaj

 

DSCN9653
DSCN9667
DSCN9645